Dosyć……zimie mówię nieeee!!!!!!

Pewnie tak jak i wszyscy mam już tej zimy serdecznie dosyć. Nie mogę już patrzeć na śnieg. Dzisiaj jeszcze oprócz śniegu i mrozu wieje silny wiatr. Właśnie przed chwilką wróciłam zrezygnowana z treningu, a właściwie to treningiem nie można było tego nazwać. Było to tuptanie stępem i próby zakłusowania. Na przestrzeni otwartej nie dało się jechać bo silny wiatr dosłownie „zmiatał” mnie z konia. W lesie na drogach koleiny i ślizgawica albo duży śnieg a pod nim miękka ziemia i koń zapadał się głęboko. Nie będę ryzykować kontuzji. Machnęłam ręką na to wszystko i wróciłam do domu. Mam nadzieje, że pogoda się wkrótce zmieni bo zawody się zbliżają wielkimi krokami a „my w polu”.

„Butowy” weekend.

Niektórzy pewnie będą się zastanawiać co znaczy ten tytuł. Otóż praktycznie całe dwa dni spędziliśmy na testowaniu butów dla naszej Majki. Dostaliśmy je do przymiarki dzięki uprzejmości naszej koleżanki z forum re-volta – Kasik. Po licznych przymiarkach i próbach w niedzielne popołudnie pojechaliśmy na pierwszy spacer w butach w terenie. Ja na Majce jechałam z przodu a Krzysztof na Bahrainie w ariergardzie ,pilnując bucików :). Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Majka się o wiele mniej ślizgała na ubitym śniegu. Szła wyluzowana i zadowolona. W kłusie, nawet tym wyciągniętym, też wszystko super. Dopiero przy próbie galopu bucik odfrunął. Skuteczna interwencja tylnej straży i but wrócił na swoje miejsce. Po dogłębnej analizie wiemy już jaki rodzaj i rozmiar butów jest potrzebny dla naszej klaczki. Pozostaje drobnostka…..kilkaset euro :).  Wracając myślą do naszego dzisiejszego spaceru, musimy przyznać, że było rewelacyjnie. Mimo zimowej, pięknej, scenerii czuć w powietrzu wiosnę. Zające mają swoje parkoty (dla niewtajemniczonych – okres godowy), sarny biegały całymi stadkami. Tylko dzik w zamyśleniu wyłonił się samotnie z krzaków i stanął na środku naszej ścieżki. Po chwili odwrócił się i w tumanach śniegu zniknął w kniei. Nasze rumaki szły bardzo ochoczo i trudno było opanować ich „entuzjazm”.

Resztę wieczoru spędziliśmy na oswajaniu naszych szczurków z kotami. Oczywiście przy lampce wina.

Klaudia i Krzysztof