Wreszcie słońce

Dzisiaj rano wstałam i jak wyszłam przed dom to stanęłam skąpana w promieniach słońca. Nareszcie. I od razu wszystko się człowiekowi chce.  Krzysztof pojechał z Niki na bieg do Nowego Miasta.  Przecież on prawie dwa lata nigdzie nie startował w biegach.  Konie i przygotowania do zawodów jeździeckich  pochłaniają całą naszą energię i 100% naszego czasu, oczywiście poza czasem spędzonym w pracy.  Nawiązując   do tematu pracy, to kończy mi się urlop i w poniedziałek niestety trzeba jechać do roboty. Ten urlop w tym roku nie był zbyt udany. Zaplanowałam go przede wszystkim ze względu na końcowe przygotowania do zawodów Endurance w Zakrzowie, gdzie miały być rozegrane Mistrzostwa Polski Seniorów. Niestety organizatorzy musieli jednak odwołać tą imprezę ze względu na pogarszającą się pogodę.  No cóż. I wszystko wzięło w łeb. Cały plan treningowy na ten rok. No ale to jest  samo życie. Jest bardzo zmienne i na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. Ponoć zawody mają być przełożone na ostatni weekend czerwca, ale to niestety nam nie pasuje, więc jeżeli faktycznie tak będzie to do Zakrzowa nie pojedziemy. Najlepiej byłoby aby zostały przełożone na wrzesień, wtedy może pojechalibyśmy na 160!?  Ale nie zależy to od nas.  My natomiast wznowiliśmy treningi  i zaczynamy przygotowania do zawodów w Klikowej.  Jeżeli wszystko się uda to wystartują tam dwa nasze konie i  Krzysztof  na dystansie 20 km. Organizowany tam jest bowiem bieg końsko-biegacki, rywalizują konie i biegacze.

(W zeszłym roku też Krzyś miał pojechać na ten bieg ale przeszkodził temu mój pobyt w szpitalu.) Trzy dni obstawione startami? No cóż, może być to bardzo fajny wyjazd. Może tym razem nam się uda, czego życzę też pozostałym rajdowcom.

Wczoraj pojechaliśmy na trening w dwa konie. Przejeżdżaliśmy przez sad  sąsiadów i oto co zobaczyliśmy.

Prościutkie drogi, idealnie wystrzyżone i suche! Nie mogliśmy sobie odmówić jazdy w tych idealnych warunkach. Zupełnie jak na torze wyścigowym. Wreszcie konie mogły swobodnie i bezpiecznie pogalopować.  Po treningu i odpoczynku zrobiliśmy wszystkim naszym koniowatym kąpiel.

Pozostałe nasze zwierzęta też cieszą się z nastania lepszej pogody. Koty coraz więcej czasu spędzają na wspólnych łowach.

Nasza Yerba, która doszła już do siebie po spotkaniu z dzikiem,  wznowiła wizyty u sąsiadów , z którymi  chodzi do sadu i towarzyszy im w pracach polowych.

A nasze szczurki mają kolejny miot malutkich szczurzątek.

Nawet  aksolotle chyba się szykują do kolejnych godów.

Na spacerze po sadzie znaleźliśmy olbrzymie pieczarki

a przy naszej ujeżdżalni rośnie jutrzejsze śniadanie – pyszne maślaczki.

ps.Krzysztof i Nikola wrócili z biegu „z tarczą”.