Triatlon

22-23 luty a pogoda jak w pełni wiosny. Słońce świeciło radośnie, ptaki śpiewały na całe gardło, psy, koty i konie wygrzewały się w promieniach słońca. Nam też udzielił się wiosenny nastrój i postanowiliśmy zabrać się do pracy. Wszak po zimie roboty w obejściu nie brakuje. Jednak na planie pierwszym jak zawsze jest trening. W sobotę korzystając z tego, że oboje mieliśmy wolny dzień postanowiliśmy wyruszyć na dłuższy trening. Ponieważ na jazdę była również chętna nasza nadzieja rajdowa, kandydatka na juniorkę Martyna, postanowiliśmy pojechać we trójkę. Martyna na Arkanie, ja na Majce a Krzysztof na rowerze. Byliśmy ciekawi jak Martyna sobie poradzi, bo w planach było zrobienie ponad 30 km, a ona jeszcze takiej odległości nie pokonała.100_2032

My osiodłałyśmy konie, Krzysztof zrobił przegląd roweru i pojechaliśmy. Pomimo ładnej pogody, na niektórych odcinkach trasy było jeszcze ciągle dość duże błoto. Konie sobie radziły ale Krzysztof dwukrotnie musiał zejść ze swojego „rumaka” i przeprowadzić go na suchy odcinek. Bardzo lubię takie jazdy za rowerem. Krzyś nadaje równe tempo i konie , a w szczególności Maja idą za nim bardzo chętnie.

Do domu wróciliśmy kłusem aby po raz pierwszy w tym roku zmierzyć koniom tętno. Było dobrze, a nawet bardzo dobrze. Potem przypomnienie biegania na ścieżce, kontrola ruchu, spacer i mycie butów i roweru. Konie i Krzysio wrócili bowiem cali w błocie.

Martyna świetnie dała sobie radę i umówiła się na niedzielę na następną jazdę, czyli zbytnio się nie „ściuchrała”:). Zobaczymy, może w te wakacje uda się jej zdać na brązową odznakę jeździecką i mogłaby wtedy zacząć karierę w rajdach.

Po krótkim odpoczynku zabraliśmy się za pracę w obejściu, a wieczorkiem Krzysztof zaliczył jeszcze swój trening biegowy – wszak zawody w Bochni coraz bliżej.

W niedzielę odwróciliśmy bieg zdarzeń, najpierw była praca w stajni, na pastwisku i w piwnicy a dopiero po obiedzie jazda. Tym razem Arkan szedł ponownie pod Martyną, Maja pod Dominiką a Krzysztof dzisiaj prowadził zastęp biegnąc na własnych nogach. Pokonali ponad 17 km. Po treningu konie poszły na zasłużony odpoczynek do sadu sąsiada 🙂 wyszukując małych trawek między drzewkami jabłoni a my udaliśmy się do domu na kieliszek winka.

Klaudia

 

A czas biegnie i biegnie. Krótkie podsumowanie

Długo nas tu nie było. Posiadanie własnej strony jest proste, ale wpisywanie na bieżąco ważniejszych wydarzeń już nie jest takie łatwe. Ciągle brakuje na to czasu. A przecież tyle się dzieje. Może tak w skrócie. Rok 2013 należy już do przeszłości. Jaki był? Ano, chyba nie należał do najlepszych. Chociaż były i pozytywne momenty.

Do przykrych chwil zaliczamy nieudany wyjazd z Bahrainem na zawody do Gieniuszy na wiosnę 2013 oraz eliminację Majki w Tarnowie na dystansie 120km. Bahrain podczas podróży uderzył się w przyczepie, kiedy złapaliśmy gumę, o czym już pisaliśmy,  natomiast Majka dostała eliminację po 80 km, chociaż to my sami się wycofaliśmy ze względu na złe samopoczucie Klaudii oraz obtartą nogę Mai.

100_1342100B1620100_1550

Niemiłe wrażenia z tego występu zatarł bardzo udany występ Krzysztofa na Majce podczas Międzynarodowych zawodów FEI 1* w Zakrzowie. I to był jeden z tych pozytywnych momentów.

100_1948100_2011

Bardzo miłą niespodziankę zrobił też nam nasz trzeci rumak Arkan. Koń, co do którego nie mieliśmy jakoś przekonania bardzo ładnie dwukrotnie zaprezentował się pod Krzysztofem na zawodach w Ciosnach, zaliczając dwie P-tki.

100_1905

A poza końskimi sprawami dodatkowym pozytywem była próba zrobienia własnych szyneczek i boczusiów i uwędzenia ich w naszej beczkowej wędzarni.

100_2084 Od tamtej chwili postanowiliśmy nie chodzić już do sklepów po wędliny, tylko przestawić się na własny wyrób. W styczniu tego już roku podjęliśmy  też próbę zrobienia własnej kiełbaski.

20140129_181511

No i udało się wyśmienicie.

20140130_125905

Na pewno to powtórzymy jeszcze nie raz.

No a plany na ten rok? Jak zwykle wielkie, a co z nich się wykluje to się okaże. Jak na razie ostro trenujemy, żeby zdążyć przygotować konie na pierwsze starty.

20140206_125845

Pogoda jest łaskawa i mamy nadzieję, że śniegów już nie będzie. Sezon startowy chcemy rozpocząć z początkiem kwietnia w Ciosnach, gdzie Arkan pod Krzysztofem ma iść swoją pierwszą w życiu N-kę (80 km), natomiast Klaudia na Mai chce spróbować swoich sił w połowie kwietnia na dystansie 120 km w niemieckim Weissenhorn.

W tym roku mamy jeszcze dwa  bardzo ciekawe starty, ty razem „ludzkie”. W dniach 8-9 marca w kopalni soli w Bochni odbędzie się 12-to godzinny bieg sztafetowy, w którym będzie uczestniczyć ekipa jeźdźców Endurance Team w składzie: Patrycja Bereznowska, Iza Draźba, Artur Landau i Tomasz Jagielski. Ponieważ w sztafecie startują tylko cztery osoby, Krzysztof pobiegnie w ekipie Maratonów Polskich.

Natomiast dnia 15 sierpnia na terenie nasze stajni w Wilkowie, planowane są Mistrzostwa Teamu MaratonyPolskie.PL w Maratonie.

Ale jak na razie mamy ciągle luty i do kwietnia wszystko może się zdarzyć.